
|
|
|
Linki wyższe - pAJS, niższe zaś - Bzyqu. Blogz0rz |
BY ŻYŁO SIĘ NAM LEPIEJ I NIKT NIKOGO NIE ZAMORDOWAŁ*
2010-08-24 23:11:45 (10) 1. SPRZĄTAJ PO SOBIE! (NATYCHMIAST)
Wbrew powszechnej opinii nie współwynajmujemy mieszkania z gromadką psotnych i niewidzialnych gnomów. Każde zabrudzenie i śmieć jest generowany przez nasze, bądź naszych gości działania. Tylko niezwłoczne usunięcie syfu zapewni nam szczęśliwą koegzystencję. Zużyta rolka papieru? –do śmietnika. Okruchy chleba na stole? –do śmietnika. Nie „po kolacji” albo „za chwilę”. Zrób to teraz, 30 sekund Cie nie zbawi, a oszczędzi frustracji reszcie ekipy.
2. WARA OD MOJEGO POKOJU!
W zaciszu własnego pokoju możesz mieć dowolnych rozmiarów burdel, trzymać niepozmywane naczynia i rozsypane pinezki. Twoja sprawa. Bezwzględną czystość staramy się utrzymać w pomieszczeniach wspólnych. Puki z Twego pokoju nie ulatnia się smród na resztę mieszkania, puty wpierdol Ci nie grozi.
3. ZLEW MA BYĆ ZAWSZE PUSTY I CZYSTY.
Jeżeli nie chce Ci się zmywac – nie ma sprawy. Bierzesz brudne naczynia (nie dotyczy garnków i patelni- myć od razu) do swojego pokoju i myjesz je kiedy najdzie Cię ochota. Nie waż się zostawiać brudów w zlewie, bo mogą one magicznie teleportować się do Twojej pościeli. Jeśli nie masz pewności, czy sztuciec czy tez kubek z którego wlasnie korzystasz nie należy do któregoś z współmieszkańców, to tez najlepiej umyj go tuż po eksploatacji.
4. KORZYSTAJ ZE ŚMIETNIKA, TY LENIU.
Jeżeli na Ciebie przypadnie ten smutny moment, kiedy to zużyjesz płyn do mycia, papier toaletowy, sól czy mleko, to nie odstawiaj pustego pojemnika na miejsce. Bądź dzielny/a! Śmietnik jest dokładnie tym miejscem, do którego trafić powinno zużyte opakowanie. Zgnieć przed wyrzuceniem.
5. PRZEDPOKÓJ NIE JEST WYSYPISKIEM ŚMIECI.
Jak już wspomnieliśmy, śmieci w nieograniczonej ilości trzymać możesz we własnym pokoju. Przedpokój, czyli część wspólna mieszkania, służy do trzymania butów, kurtek i pijanych gości. Jeżeli śmietnik w kuchni jest pełen, to daj znać komuś kto dawno nie wyrzucał, albo wyrzuć samemu i dopisz się na listę- niech reszta widzi i się wstydzi. (Kto wpisze się 3 razy z rzędu może spuścić wpierdol reszcie).
*wynajmuję mieszkanie wraz z mym współblogerem wyjebaliśmy pierwszą współlokatorkę gdyż jebało od niej i nas okradała tekst zawisł właśnie na drzwiach od każdego pokoju dedykuję go kasi
pAJS skomentuj Zmęczone myśli po pracy
2010-04-24 05:59:17 (4) Obi-Wan Kenobi , Qui-Gon Jinn i Yoda są Bogiem. Bzyqu (między innymi) skomentuj Invisible Man
2010-03-25 21:55:25 (2) Okres skutej lodem, zasypanej śniegiem i ściętej mrozem zimy już daleko za nami. Zaczyna się wiosna. Dziś wyczołgałem się z mojej pieczary o barbarzyńsko wczesnej porze i ruszyłem na spacer. Bezchmurne niebo, wiatr we włosach, słońce grzejące w twarz i pierwsze zapachy wiosny w nozdrzach. Odkryłem ciekawą trasę, jaką można pokonać pieszo by dotrzeć z Chełmu na Jasień, a towarzyszyła mi wtedy muzyka. Wcześniej wędrowałem po Jasieniu i zwiedzałem tamtejsze okolice poligonu. Już od dawna brakowało mi takiego porządnego, rześkiego doznania i doborowego, uroczego towarzystwa. Wróciłem kompletnie zjebany do domu. Cudowne uczucie, gdy nawet siedzenie sprawia Ci ból. Czekam teraz tylko aż wiosna wyda swoje pierwsze owoce. Zazieleni się od traw, drzew i krzewów, a złociste słońce ubierze to wszystko w dziwnie magiczne barwy. Już niedługo. Na dniach... Rozbudzą się Dzieci Wiosny. Planów jest sporo. Mam nadzieję, że przynajmniej połowa z nich zostanie zrealizowana. Zacząłem czytać Nauki don Juana. Niesamowita opowieść o niecodziennych przeżyciach. Czerpię z niej zajebistą mądrość, która poszerza moją wiedzę. Również wróciłem do haftowania, choć idzie to mozolnie oraz próbuję się skupić na czytaniu The Invisibles. Jak mam chwilę i ochotę, to przez internet zdobywam informacje o masażu. Energia zaczyna mnie rozpierać przez tę wiosnę. Trzeba postawić rower spowrotem na koła i ruszyć na spotkanie ze światem. A teraz coś z zupełnie innej beczki: Co tam u Ciebie pAJSiu? Napisałbyś jakąś notkę, podzielił się przemyśleniami, tudzież doznaniami ;]. Bzyqu skomentuj Ineffable Mysteries
2010-02-25 01:56:55 (2) Istnieje tylko teraz, przestrzeń jest tylko punktem, a nasze życie jest snem. Przeszłość jest tylko w wyobraźni. Dlatego możemy do niej powracać. Przyszłości nie ma. Jest tylko pusta karta. Możemy jednak przewidywać i planować to, co może się zdarzyć. Nasza wyobraźnia jest nieskończona, a materia nieistnieje tak, jak nam się wydaje. Pamiętajmy o tym przed śmiercią by zrozumieć, że nie ma czegoś takiego, jak śmierć. TUTEJ Bzyqu skomentuj Once Upon On The Sea Of Blissful Awareness
2010-01-13 21:43:46 (2) No więc... Nie zaczyna się od "no więc". Zatem były święta i był sylwester i jest zima i jest śnieg. Biało, chłodno, pięknie. Święta, jak i sylwester przepracowane, ale w dobrym klimacie. Przyszedł czas na 2010. Poprzedniego roku życia nie zaliczam do udanych, jednak dał mi wiele do myślenia i pchnął w dziwnym kierunku. Stoję w punkcie pomiędzy "Jak tu dotarłem?", a "Gdzie ja dotrę?" i kminię. Myślałem już, iż jestem w tak złym stanie, że na kminieniu się zatrzymam. Okazało się jednak, że mogę się ruszyć, nie znając narazie celu. Idę na ślepo, ale tworzę już powoli wizję. Wszystko się zmienia z dnia na dzień w niewiarygodnie szybkim tempie. Staram się nadążyć. Byłem również w zeszłą niedzielę, około 4:30 rano na Armii Krajowej. Śnieżyło, a zaspy były po kolona. Wszedłem na najwyższe wzniesienie. Stanąłem na szczycie. Odpaliłem muzykę i rozpocząłem taniec. Tańczyłem do piękna, które mnie otulało. Było niesamowicie. Dzień wcześniej zdażyło mi się odwiedzić Sphinx na imprezie goa. Byłem wielce zaskoczony i zadowolony z tego, że tam trafiłem. Nie wiem czy mam traktować, to wszystko jako znaki dobrze zapowiadającego się roku czy może obrania właściwej drogi. Wiem tylko, że trzeba obrać trasę i trzymać się jej. Własną trasę. To jest najważniejsze. Wtedy się uda. Jeszcze raz wszystkim szczęśliwego nowego roku! Bzyqu skomentuj Just chillin'
2009-12-16 01:23:17 (4) Był to dobry dzień. Bilard, jedzenie, odwiedziny u rodzinki. Trafiłem też do szafy, gdzie wygrałem partyjkę szachów z kumplem. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy. Udany dzień. Teraz zrobiłem sobie ciepłe kakao i puściłem nowy album Shpongle'a. Postanowiłem odpalić świecidełko, które kupiłem sobie na jarmarku świątecznym i pochillować przy tym klimacie. Czuję się zrelaksowany, a kolory tej lampki rozświetlają mi pokój. Gdybym jeszcze miał kogo by mnie podrapał po głowie, to byłbym w siódmym niebie :D. Kiedyś przyjdzie na to czas. Do zo' Bzyqu skomentuj My will
2009-11-19 00:44:08 (5) Chciałbym być sądzony po tym, jaki jestem. Nie chciałbym być sądzony po tym, za jakiego mnie mają. Bzyqu skomentuj Why so serious, son?
2009-11-02 18:14:35 (6) Listopad tego roku zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że pozwoli mi on na chwilę wytchnienia. Odbierze trochę trosk. Da kilka miłych przeżyć. Tymczasem (dzięki Protowi) poznajcie coś WSPANIAŁEGO! 1) Numero uno 2) Numero duo W nocy z 1 na 2 listopada trafiło mi się na cmentarz, na Zaroślaku. Byłem tam pierwszy raz w życiu. Malutki, ale jak zawsze w tą jedną noc w roku widok był przepiękny. Byłem tam z kumplem z czasów ogólniaka oraz browarem ;]. Odwiedziliśmy groby rodzinki funfla, a następnie zabraliśmy się za świętą misję jaką wyznaczam sobie co roku. Oświetlić kilka zapomnianych grobów. Tak więc zabraliśmy się do roboty i pożyczaliśmy po 1 zniczu z różnych grobów, na których nie brakowało tematu. Następnie znicze te trafiały na groby zapuszczone, nie oświetlone, "zaginione". Mam nadzieję, że zmarli, od których je brałem zrozumieją i nie obrażą się. Bzyqu (mam ochotę strzelić sobie w łeb) skomentuj Moja tura dobiegła końca
2009-10-26 17:21:22 (5) Wakacje: Praca w warzywniaku po paręnaście godzin dziennie od poniedziałku do soboty. Sobotnie wieczory i niedzielne dni imprezowanie. Kilka popełnionych życiowych błędów, mimo to gr8 success. Przeprowadzony, pracujący. Coś tylko ze studiami jeszcze trzeba zrobić :D. Teraz: Ooooo panie! Niedługo święto zmarłych. Mam nadzieję, że uda mi się trafić w nocy na cmentarz, jak co roku. Uwielbiam cmentarze nocną porą tego dnia (paradox!). Poza tym pewnie wiele się będzie działo, jak np 10 listopada - Dubstepy. Zaczyna się również nauka na poważnie, a ja postanowiłem zachorować w bardzo ważnym tygodniu. Anegdota: Zagraniczni w pubach potrafią na prawdę wkurwiać. Przemyślenie: Bardzo stara rozkmina zainspirowana wieloma rzeczami. Wyobraźcie sobie, że istniejecie tylko Wy i ogólnie ludzie. Tylko wasze jestestestwo zawieszone w białej pustce. Tą przestrzeń możecie dowolnie zmieniać i kształtować w/g własnego upodobania. Mimo to jest nam narzucany świat dużo inny, który nie istnieje w rzeczywistości. Jesteśmy zmuszeni do istnienia w zbiorowej koncepcji, która mając wiele wad jest trudna do zmienienia. Trzeba jednak uświadomić sobie, że to od nas zależy, jaka ona będzie. Zmienić ją. Bzyqu skomentuj radio tok.fm, pierwsze radio informacyjne
2009-10-21 03:09:14 (6) Kierowca autobusu linni N1, o numerze 2005, który odjeżdżał dziś [21.10.2009] o godzinie 0:50 z pod kina Krewetka, to cham i prostak. Nie po raz pierwszy zdażyło mi się z nim podróżować. Tym razem, tak jak i razami poprzednimi, udało mu się doprowadzić mnie do irytacji. Gdybym był pijany, miał bardziej zadziorny charakter, albo oba, to mógłbym mu sprzedać przysłowiową fangę na ryja. Na moją lekką wściekłość złożył się szereg drobnych złośliwości, których ów krótko obstrzyżony trzydziestoparolatek o wysokim czole, raczył był się dopuścić. Po szybkim przeliczeniu, dochdzę do wniosku, że są to dwie złośliwostki. Druga, bo pierwsza jest ważniejsza i wkurza mnie bardziej, a dotyczy tak wsiadania i wysiadania z pojazdu, jednak przy wysiadaniu jest bardziej dokuczliwa, więc wymienię ją na końcu, złośliwość, to jego stosunek do sprzedaży biletów i wydawania reszty. W autobusach nocnych popylających po Gdańsku można nabyć dwa rodzaje biletów - jednogodzinne lub jednoprzejazdowe. Ulgowe, czyli te z których korzystam, kosztują odpowiednio 1,75 i 2 zł. Co takiego robi kierowca, że zasługuje na mój pogardliwy uśmieszek? Otóż stara się on wyłudzić od możliwie największej liczby pasażerów te 0,25zł wciskając im bilety po 1,75zł i twierdząc, że nie ma jak wydać reszty z ofiarowywanych mu 2zł. Gdy podszedłem do niego i poprosiłem o bilet za 2zł (bo taki też powinienen mieć w ofercie), ten zaczął wypytywać mnie, czy mam zamiar się przesiadać, bo jak nie, to bardziej opłaca mi się kupić bilet za 1,75zł! Przystałem na jego propozycję, chciał naciąć mnie na 0,05zł, ale koniec końców dzięki temu, że w kiermanie zawsze noszę sporo drobnych, nie zarobił na mnie. Wiem, że ta kwota jest śmiesznie mała, ale koleś wygląda jakby jego życiowym celem było wyłudzenie jak największej ilości groszaków od często pijanych pasażerów. Żenada. Sprawa pierwsza. Ten koleś nigdy - NIGDY - nie otwiera przednich drzwi. Choćby ludzie nie walili, krzyczeli, prosili nic go nie przekonuje do zmiany stanowiska- drzwi przednie pozsostają zamknięte caaały czas. Dobra, na przystanku początkowym mogę to jeszcze zrozumieć. Ale z jakiej racji ma on nie wypuszczać ludzi wysiadających z przodu?! Jeszcze ma czelność mówić, że przednie drzwi to nie wyjście. Dziwne, bo nad nimi wisi naklejka z napisem WYJŚCIE... pAJS Wersja dla tl;dr'erów: Kierowca autobusu nocnego z którym często jeżdzę wkurza mnie, bo wyłudza pieniądze na niewydawaniu reszty i za nic nie chce otwierać przednich drzwi. Kiedyś ktoś się wkurwi i mu jebnie. skomentuj |
2010 |